Marketing internetowy w praktyce PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 23 lipca 2009 18:40

Nazywam się Angus McLeod i parę lat temu odkryłem sekret zarabiania w Internecie. Teraz mam zamiar podzielić się nim z Tobą. Kiedy zacząłem pracować w sieci, nie śniło mi się nawet o tym, bym mógł w niej zarabiać tyle pieniędzy, ile teraz zarabiam. Szczerze powiem, że nawet nie było to moim celem. Na początku chciałem tylko trochę sobie dorobić,  uzupełnić  moją   comiesięczną  pensję,   jeśli   się  uda,   to może jeszcze odłożyć nieco na przyszłość. Jednak wyniki  zaskoczyły mnie. W ciągu pierwszych kilku miesięcy mój malutki   internetowy biznes zaczął zarabiać całkiem niezłe sumki. Szybko zacząłem w dwa miesiące zarabiać w sieci  więcej,   niż   przez   rok   siedzenia   za   biurkiem  (czym  się  wciąż jeszcze przez większą część dnia zajmowałem).

 

 

Wkrótce jednak zdecydowałem się na rzucenie posadki, by zająć się na full   internetowym biznesem.  Podejrzewam,   że Ty w mojej  ówczesnej sytuacji zrobiłbyś to samo. Teraz, po kilku latach od tamtej wiekopomnej decyzji, mam niemal całkowicie zautomatyzowany system marketingu w Internecie. Każdego tygodnia poświęcam kilka godzin na sprawdzenie, czy wszystko   działa   jak   należy,   a   poza   tym   moja   praca   to   głównie inkasowanie czeków i  zastanawianie się, na co wydać pieniądze. W tej chwili naprawdę jest to dziecinnie łatwe!

 

Jednak,   choć   pieniądze      super,   najlepszą   sprawą  w  internetowym biznesie   jest   wolność.   Ja   nie   tylko   zarabiam  więcej,   niż   niedawno potrafiłbym sobie wyobrazić,  ale mam także czas,  by się tym cieszyć. Z tego co wiem, mało  innych wysokodochodowych biznesów taki   luksus zapewnia. Może Cię to zaskoczy, ale nie osiągnąłem tego wszystkiego zdobywając  doktorat z marketingu, z  informatyki  też nie. Nie chodziłem też przez dwadzieścia lat krok w krok za Billem Gatesem, żeby podpatrywać jego sekretne metody  robienia milionów.  Kiedy  stworzyłem  swoją pierwszą witrynę  www,   o   komputerze  wiedziałem  niewiele   ponad   to,   jak   go włączyć (teraz wiem już także jak go wyłączyć). Nadal nie wiem prawie nic   o programowaniu,   a   o   technologii   jeszcze   chyba   mniej.   Nie potrafiłbym   Ci   powiedzieć,   z jaką   szybkością   chodzi   mój   własny komputer, nie wiedziałbym nawet jak to można sprawdzić. Do   zarabiania   pieniędzy   w   Internecie   potrzeba   tylko   kilku   prostych narzędzi   i woli,  by się zabrać do roboty  i  zrobić to,  co zrobić należy. Tutaj nie inteligencja decyduje, wykształcenie też nie, w odróżnieniu od większości innych biznesów nie to nawet, kogo znasz... Wszystko zależy od   tego,   czy   jesteś   zdeterminowany   poświęcić   czas   i   energię   na wprowadzenie całego systemu w życie, a potem danie mu szansy, by się rozwinął.

 

Taka determinacja  i  książka,  którą masz  w  tej  chwili  przed  sobą,   to wszystko, co potrzebne, byś wkrótce mógł  rzucić dotychczasową pracę i zaczął   zarabiać   prawdziwe  pieniądze   w   Internecie.  W   piżamie i bamboszach, jeśli masz na to ochotę.

 

Zapomnij o wszystkim, co dotychczas słyszałeś!

 

W  tej  książce nie zamierzam karmić Cię zgrabnymi  teoriami  na  temat tego, co powinno działać… To byłyby takie samo teoretyzowanie, jakie możesz znaleźć w tysiącach książek o marketingu stojących na półkach wszystkich księgarni.  Mam spore wątpliwości,  czy autorzy tych książek sprzedali coś kiedykolwiek w sieci, oczywiście poza swymi książkami na

www.amazon.com. Oto moja pierwsza  rada:  nie  słuchaj   rad nikogo,  kto własnym,  ciężko

zdobytym  doświadczeniem  nie   zdobył   sobie   prawa  mówienia   o   tych sprawach. I nie tylko chodzi mi o różne piramidy i inne chore pomysły na zrobienie milionów szybko, za darmo i bez wysiłku. W istocie tego w sieci nie brakuje i pewnie nigdy nie zabraknie, bo ludzie to z dziwnym zapałem kupują. Na to mam nadzieję masz za wiele rozumu. Chodzi mi jednak o coś   innego  -   Internet  zmienia się niemal  codziennie.  Jeśli  ktoś,  na co dzień   aktywnie   nie   zajmuje   się   internetowym   biznesem,   to najprawdopodobniej   zanim   Ci   cokolwiek   zdoła   wytłumaczyć   na   ten temat, sytuacja będzie już diametralnie inna. Jak już powiedziałem, z początku chodziło mi tylko o zarobienie kilkuset dolarów   miesięcznie,   by   mieć   nieco   finansowego   luzu.   Ale   jak w przypadku   każdego   odnoszącego   sukcesy   biznesmena,  miałem  dość rozsądku, by obserwować swoje własne działania i ich wyniki, przestawać robić to, co się nie sprawdzało, a robić więcej tego, co się sprawdzało. Zaś kiedy ujrzałem gdziekolwiek coś, co mogłoby mi przynieść dodatkowe zyski, tworzyłem sobie na ten temat witrynkę i próbowałem jak się uda. Najważniejsze było może to, że tak mało kosztowało spróbować – nawet gdyby się nie udało,  nie straciłbym wiele.  Miałem niemal  wszystko do wygrania, nic do przegrania, więc dlaczego nie? Szybko nauczyłem się, jak   znajdować   odpowiednie   produkty   i   prezentować   je   odpowiednim ludziom w taki sposób, by je z zapałem kupowali. Wciąż sądzę, że to jest wszystko, o co tutaj chodzi, cała tajemnica sukcesu w biznesie (nie tylko zresztą internetowym). Mam nadzieję, że Cię nie rozczaruję mówiąc Ci, że nie znajdziesz w tej książce wyrafinowanych teorii, ani super-naukowych wywodów. Po prostu powiem Ci dokładnie, co sam robiłem – i co nadal robię! Po to, byś sam mógł dokładnie to samo zrobić. Oczywiście nie mogę Ci zagwarantować, że osiągniesz dokładnie te same rezultaty. Cóż, gdybym dzisiaj zaczynał  od nowa, prawdopodobnie sam osiągnąłbym inne wyniki. Być może nawet lepsze... Wszystko, co zrobię, to powiem Ci co robiłem, tłumacząc dlaczego tak to robiłem. Dla mnie mój   system działa bez  zarzutu,  nie potrafię  sobie wyobrazić   żadnego sensownego powodu, by i dla Ciebie nie miał działać.

 

 

Czy nadajesz się na internetowego przedsiębiorcę?

 

Zanim   jeszcze   w   ogóle   włączysz   komputer,   powinieneś   sobie odpowiedzieć na pytanie o to,  czy w ogóle nadajesz się do tego typu roboty.   Tworzenie  własnego,   prowadzonego   z   domu   biznesu   nie   jest bowiem dla każdego.     ludzie  lubiący dojeżdżać co dzień  do pracy. Cieszy ich też to, że mają szefa, mówiącego im, co mają w danej chwili robić.   Lubią   pracę  w  stałych   godzinach,   choć   czasem  trzeba   zostać dłużej, odpowiada im stała comiesięczna płaca, mniejsza o to, że kończy się   przeważnie   dobrze   przed   pierwszym...   Cóż,      różne   gusta,   a o gustach  się podobno nie dyskutuje.  Więc nie powiem,  że dla mnie ci ludzie są stuknięci.

 

Więcej   zdrowego   rozsądku   dostrzegam w  ludziach   niepokojących   się ryzykiem, jakie niesie ze sobą każdy nowy biznes. Nie są oni pewni, czy zainwestowane w to przedsięwzięcie czas i pieniądze się kiedyś zwrócą, przeraża   ich   odpowiedzialność   łącząca   się   w   nieunikniony   sposób z prowadzeniem  własnej   firmy.  Wszystko   to   powoduje,   że   ci   ludzie woleliby   znaleźć   jakiś   inny   sposób   na   wyrwanie   się   z codziennego

“wyścigu szczurów”. Osobiście   nie  mam wątpliwości      taki   inny   sposób   istnieje.   Nie   jest całkiem niemożliwe,  byś  wygrał  milion na  loterii...  Ciocia Betty może w końcu przenieść się na  łono Abrahama  i  zostawić Ci  swój  wspaniały dom, sprzedasz go i... A może usiądziesz któregoś dnia z kartką papieru i długopisem, a po godzinie lub dwóch na tej kartce powstanie szczegółowy projekt Następnej Wielkiej Rzeczy... Skutkiem czego ludzkość stanie się wyraźnie   szczęśliwsza,   a   Ty,   niejako   mimochodem,   zostaniesz multimilionerem... Nic nie jest przecież całkiem niemożliwe, prawda? Dla mnie takim szczęśliwym wydarzeniem było stworzenie skutecznego, działającego   teraz   już   niemal  automatycznie   i   bez   nadzoru,   systemu internetowego  marketingu.   Nie   przyszło  mi   to   bez   sporego   wysiłku.

Wymagało poza tym pewnego początkowego wkładu – czasu i pieniędzy. Nawet teraz, kiedy mój biznes działa praktycznie na autopilocie, muszę sam   zadbać   o   to,   by   moje   zeznania   podatkowe   były   prawidłowo wypełnione, a jest jeszcze nieco innej papierkowej roboty, z którą każdy przedsiębiorca musi jakoś się uporać. Ale udało się. Jestem moim własnym szefem. Pracuję kiedy sam chcę, nie wychodząc z domu. Jeśli mam ochotę, to w piżamie, i nikt mi nie powie złego   słowa.   I jeśli   Ty   jesteś   gotów   poświęcić   swojemu   własnemu wirtualnemu biznesowi  niezbędny czas,  energię,  oraz nieco pieniędzy, stworzyć go, a potem zadbać by się rozwinął i wzmocnił... Wtedy i Tobie powinno się udać.

 

 

 

Fragment E-booka Zwalcz stres, wydawnictwa Złote Myśli

Jesteś zainteresowany tą publikacją? Kliknij tutaj.

Zmieniony: czwartek, 23 lipca 2009 18:44